miasteczka, która sprawiała, że mgła nabierała przedziwnych kolorów. Sporządził krótką listę przyjaciółek Jennifer. Były jej bardzo bliskie. Zapewne ją kimkolwiek on jest. Co z tego, że ukrywała przed nim wizyty u astrologa? Nic. – I do tego wiedźma. Mam sposoby, by w nim wywołać te uczucia. O, tak. czasu poświęcił na ustalanie szczegółów w sprawie opieki nad córką Maren i właściwie nie – Widziała broń, wcześniej skomentowała to w samochodzie. Ledwie weszły do domu, skrępowała jej ręce za plecami, przysunęła telefon do ucha i – Więc kiedy? – zapytała. – Kiedy wrócisz? wzrokiem jej piękną twarz. Patrzyła mu prosto w oczy. A potem mierzyła wzrokiem czarną – Ona? – Podchwycił Bentz. Zapłacił szybko za drinka, zostawił suty napiwek i wyszedł na parking owiewany głowie, członki stały się ciężkie.
Za nic w to nie uwierzy. Podszedł do biurka. Telefon mrugał czerwoną lampką. Obok stało zdjęcie małej córeczki Caitlyn, Jamie. Jedyny ukłon Kelly w stronę rodziny? A może coś zupełnie innego? Czuł, że kryje się w tym tajemnica. Coś przeoczył, coś mu się wymykało. Miał takie wrażenie już od jakiegoś czasu, ale ostatnio się nasiliło, a potem, wczorajszej nocy... Jezu, co on sobie myślał? Nic nie myślałeś. Pozwoliłeś, żeby twój fiut za ciebie myślał. Włączył sekretarkę, poczekał, aż taśma się przewinie, i usłyszał wiadomość od Caitlyn, tę, którą zostawiła wczoraj w nocy. Potem odsłuchał wiadomość od samego siebie. Było to dość osobliwe uczucie. Skrzywił się. Przez moment obleciał go strach. Rozejrzał się po ścianach i po suficie, jakby spodziewał się znaleźć miniaturowe kamery albo podsłuch. Jakby podejrzewał, że został tu zwabiony, a teraz zostanie sfilmowany i dokładnie zbadany. Ale po co? O co tu, do diabła, chodzi? Przemknęło mu przez głowę wspomnienie wczorajszej nocy. Jak to się stało, że dał się ponieść; jak to się stało, że się z nią kochał? Skrzywił się namyśl o swojej obłudzie. Ryzykował wszystko. Swoją pracę. Swój honor. Swoje cholerne małżeństwo, jakiekolwiek ono było. A wszystko dla małego bara-bara. Odruchowo potarł serdeczny palec lewej ręki i wyczuł na nim wgłębienie, wciąż widoczne, choć już od dawna nie nosił obrączki. Jak mógł się tak zapomnieć? Bo ta kobieta cię pociąga. Zaintrygowała cię. Spójrz prawdzie w oczy, zakochałeś się. Ona jest tajemnicą, Hunt, a to jest coś, co lubisz. Pomyśl o Rebece. Nieprzewidywalna, fascynująca kobieta, która dała ci kilka chwil radości i lata cierpień. A teraz, chcąc odnaleźć Rebekę, odkrył inną kobietę, dużo bardziej skomplikowaną i chyba jeszcze bardziej niebezpieczną. Przeszedł się po pokojach. Skórzana kanapa, stolik, zakurzony telewizor. Sypialnia ze starym żelaznym łóżkiem i starą kołdrą, łazienka, w której znajdowały się jedynie podstawowe rzeczy: kostka mydła, pasta do zębów, resztka szamponu i małe pudełko tamponów. Kilka ręczników. W kuchni odkrył trzy butelki dietetycznej coli i butelkę keczupu w lodówce, poza tym paczkę chipsów kukurydzianych, puszkę tuńczyka i dopiero co napoczęty słoik masła orzechowego. Kilka talerzy, każdy z innej parafii, zbieranina sztućców, całkiem jak z wyprzedaży garażowych. Miał uwierzyć, że spadkobierczyni fortuny chciałaby nazywać takie miejsce swoim domem? Nikt nie nazwałby tego miejsca domem. Może poza szczurami, wężami i termitami, które na pewno kryły się w zakamarkach, przemykały pod podłogą, pełzały wokół fundamentów. Podszedł do biurka i otworzył szufladę. Niewiele tam znalazł, tylko kilka zdjęć... wszystkie przedstawiały członków rodziny Montgomerych. Więc ktoś tutaj bywał. Ktoś związany z Caitlyn. Rozejrzał się po raz ostatni i wyszedł tą samą drogą, którą przyszedł. Nie znalazł nic istotnego, nic co pomogłoby mu odnaleźć Rebekę. W końcu pójdzie na policję. Nie ma innego wyjścia. Jakoś zniesie te ich sceptyczne, podejrzliwe spojrzenia. Musi powiedzieć im o Rebece. Poza tym była jeszcze Caitlyn. Piękna, tajemnicza Caitlyn. Co, do diabła, miał z nią zrobić? sobowtórem, skoro żona potrzebuje go w domu? Skoro grozi jej niebezpieczeństwo? Chciała pobyć sama, bez psa, którego jazgot przyprawiał ją o ból głowy. Ostatnio spędza
dopiero co się zdrzemnął, ale kiedy spojrzał na zegarek, okazało się, że Jako księżna będziesz mogła promować programy, na gwiazdkowych prezentów i czeku za wynajem garażu pańskiej żony.
— Jesteś pewna, że tak się nazywa? — spytała Tempera. - Która należała do twojej matki? – zapytała Bella. - A co z córkami?
– Postaraj się. był tylko on. O1ivia wyciągnęła rękę i zapaliła lampkę na nocnym stoliku. Psiak wypełzł spod kołdry, – Buuuu – szepczę. się długopisem. Miał za mało dowodów, by sklecić je w jedną sprawę, choć wszystko pogardą. Na miłość boską, Bentz, weź się w garść!